Polecane artykuły
Posłuchaj radia
Blues Chill Classic Hits Filmowa Pop Rock

logo

Na dzień dobry Infogmina!

Ustaw nas jako stronę zakładkę x

Repertuar w kadrze. Szybcy i mokrzy – recenzja filmu „Baywatch. Słoneczny Patrol”

14.06.2017 11:30:07

Lubisz? Udostępnij!

„Biegnij! Biegnij!” – krzyczeli bohaterowie serialu „Przyjaciele”, oglądając na ekranach smukłe ratowniczki „Słonecznego Patrolu”. Kiedy w latach 90. polska telewizja emitowała serial o straży przybrzeżnej z Los Angeles, przed odbiornikami gromadziły się całe rodziny. Czy film bazujący na serialu-legendzie może powtórzyć jego sukces?

 

Scenariusz „Baywatch. Słoneczny Patrol” jest prosty: do grupy dowodzonej przez Mitcha (Dwayne Johnson) dołącza młody sportowiec (Zac Efron), który za nic ma zasady panujące w zespole. Mimo konfliktu, ratownicy ramię w ramię będą musieli ratować zatokę przed czarnym charakterem w postaci Victorii Leeds, próbującej zmienić wybrzeże w narkotykowy raj. Wszystko to w atmosferze permanentnej wakacyjnej imprezy i niewybrednych żartów.

 

Tak pomyślana fabuła sprawia, że „Baywatch” zawieszony jest gdzieś pomiędzy filmem akcji a żenującą komedią. O ile ten pierwszy wątek jeszcze może jakoś by się wybronił, to sposób wprowadzenia elementów komediowych woła o pomstę do nieba. Gagi są nie tylko nieśmieszne, ale i niesmaczne (by wspomnieć choćby szereg scen w kostnicy), a dialogi toczą się głównie wokół męskich genitaliów.

 

Do filmu „przeszczepiono” szereg schematycznych wątków, bez których żadna amerykańska komedia obejść się nie może, a które tutaj po prostu nie pasują. Przykładem może być postać nieporadnego grubasa, próbującego zasilić szeregi patrolu. Na domiar złego, całość okraszono patetycznymi rozważaniami na temat pracy w drużynie i lojalności. W ten sposób powstała ni to parodia serialu, ni to jego przerysowana kontynuacja. Zwłaszcza, że twórcy wprost wykpiwają zwolnione tempo, w jakim biegały słynne ratowniczki, czy ich skąpe stroje. Jedyną zaletą tego filmu jest niezłe tempo akcji, wspomagane lekko kiczowatym, teledyskowym montażem, który całkiem nieźle wpisuje się w obraną konwencję.

Oryginalna produkcja z Davidem Hasselhoffem i Pamelą Anderson w rolach głównych nie miała szczególnych artystycznych ambicji. Oferowała jednak sympatycznych bohaterów i piękne, roznegliżowane bohaterki, lekką fabułę oraz charakterystyczny, wakacyjny nastrój. W wersji filmowej niewiele z tego wszystkiego zostało. „Baywatch. Słoneczny Patrol” przypomina bardziej ostatnie części „Szybkich i wściekłych” lub dowolną tanią amerykańską komedię niż oryginalny serial. A szkoda, bo mogła to być przyjemna, niezobowiązująca propozycja, w sam raz na początek lata.

Ocena:  2/10








Barbara Englender  

0 0

Lubisz? Udostępnij!

Zobacz także: