Polecane artykuły

Repertuar w kadrze. Świąteczny termofor – recenzja filmu „Listy do M. 3”

13.11.2017 13:09:52

Lubisz? Udostępnij!

Nie ma Bożego Narodzenia bez „Listów do M.” – te pogodne komedie wydają się już nieodłącznym elementem przedświątecznych przygotowań. Czy trzecia część cyklu będzie hitem tej zimy?

Z całą pewnością. Ma ona co prawda swoje mankamenty, jednak to wciąż jedna z lepszych polskich produkcji w swej kategorii. „Listy do M. 3” są filmem, z którego bije ciepło, a i warstwa komediowa wypada w nim nie najgorzej. Twórcy zrezygnowali z melodramatyzmu, za jaki często była krytykowana druga część „Listów...”, postawili natomiast na humor i romansową nutę. Zmiana ta z pewnością wyszła filmowi na dobre.

Prócz tej modyfikacji, filmowcy podążyli utartymi ścieżkami. W „Listach do M. 3” przenikają się równolegle rozmaite historie, których finał rozegrać się ma w porze wigilijnej wieczerzy. Czegóż tu nie ma? Jest poszukiwanie ojca, miłość dwojga wrażliwych młodych ludzi, kryzys wieku średniego, żałoba po śmierci żony, zakochany policjant, zaginiona córka, bezpański pies, a nawet... sukienka spadająca z nieba. Mimo odrobiny chaosu, który wkrada się do scenariusza, splot ten wypada całkiem zgrabnie. Gorzej jednak, jeśli przyjrzeć się poszczególnym historiom – losy kolejnych bohaterów naznaczone są banałem, a zakończenia tych opowieści okazują się bardzo sztampowe.

 Zaskoczeniem nie jest również obsada (może poza brakiem Macieja Stuhra i Romy Gąsiorowskiej). Wśród odtwórców pierwszoplanowych ról zobaczymy Agnieszkę Dygant, Magdalenę Różczkę, Borysa Szyca, Tomasza Karolaka, Wojciecha Malajkata i Piotra Adamczyka. Od strony aktorskiej trudno „Listom do M. 3” coś zarzucić. Scenariusz jest jednak tak skonstruowany, że w pamięci najbardziej zapadają role drugoplanowe: Andrzeja Grabowskiego (zdecydowanie najciekawsza z postaci), Stanisławy Celińskiej czy uroczej Weroniki Wachowskiej.

Na „Listy do M. 3” spokojnie można wybrać się całą rodziną – to film, który bawi i wzrusza, a co najważniejsze, ogląda się go bez zażenowania. Owszem, można się zżymać na nachalne lokowanie produktu, bezsens niektórych scen i niepodomykane wątki. Trzeba jednak pamiętać, że kolejna odsłona „Listów...” miała być przede wszystkim niezobowiązującą, ciepłą świąteczną komedią. I jako taka sprawdza się nieźle.

Ocena:  6,5/10








Barbara Englender  


0 1

Lubisz? Udostępnij!

Zobacz także: