Polecane artykuły
Posłuchaj radia
Blues Chill Classic Hits Filmowa Pop Rock

logo

Na dzień dobry Infogmina!

Ustaw nas jako stronę zakładkę x

Repertuar w kadrze. Z łukiem na czołgi – recenzja filmu „Wonder Woman”

05.06.2017 12:34:17

Lubisz? Udostępnij!

Jednym ruchem ręki zmienia tor pocisków, uderzeniem potrafi zburzyć pół świątyni. Diana – główna postać komiksów o „Wonder Woman” i nowego filmu pod tym samym tytułem – to kobieca odpowiedź uniwersum DC na męskich superbohaterów, którzy zdominowali tego rodzaju kino.

 

Opowieść ta w bezpośredni sposób bazuje na mitologii greckiej. Tytułowa bohaterka to córka Zeusa i królowej Amazonek. Jest jedynym dzieckiem na wyspie Temiskira, gdzie wśród innych członkiń plemienia wiedzie szczęśliwe życie z dala od jakichkolwiek niepokojów (nadopiekuńcza matka początkowo nie pozwala jej nawet trenować łucznictwa). Niemal idylliczna kraina, w której kobiety żyją w pokoju i szczęściu, całkowicie odcięta jest od świata zewnętrznego. Pozostaje tak do momentu, gdy pojawia się kapitan Steve Trevor (w tej roli Chris Pine), a wraz z nim brutalne realia I Wojny Światowej.

 

Samo połączenie mitologicznej rzeczywistości z historią XX wieku nie jest w kinie niczym nowym. W przypadku „Wonder Woman” ta historyczna mieszanka wypada jednak wyjątkowo niespójnie. Oczywiście, nie jest to film, po którym należałoby oczekiwać wiernego odwzorowania historycznych realiów i żelaznego trzymania się zasad logiki, jednak scenariusz zdaje się traktować te kwestie zbyt lekko.

 

„Wonder Woman” cierpi również na przypadłość dość często spotykaną w kinie superbohaterskim: patos nieudolnie równoważony humorem. Sama postać Diany zaprezentowana jest o wiele ciekawiej, gdy ta jest jeszcze niesforną dziewczynką (w tej roli Emily Carey) niż jako dojrzała kobieta (wcieliła się w nią Gal Gadot). Sposób konstrukcji głównej bohaterki powoduje, że film momentami sprawia wrażenie naiwnej bajeczki, jedynie udającej wielką opowieść. Widać to szczególnie wyraźnie w zakończeniu, które – podobnie jak cała opowieść – jest nieco „przegadane” i domagałoby się skrótów.

Nie oznacza to jednak, że „Wonder Woman” należy uznać za film całkowicie nieudany. To, po prostu, produkcja bardzo nierówna. Świetne zdjęcia i zapierające dech w piersiach efekty specjalne przeplatane są ujęciami ocierającymi się o kicz, a wciągające kino akcji – łzawym melodramatem. Sam fakt sięgnięcia po tę akurat bohaterkę sprawia, że film może zapisać się w historii kina superbohaterskiego. Szkoda tylko, że nie jest to produkcja wybitna.

Ocena:  6/10








Barbara Englender  

0 8

Lubisz? Udostępnij!

Zobacz także: