Polecane artykuły

Repertuar w kadrze. Pożegnanie – recenzja filmu „Ptaki śpiewają w Kigali”

25.09.2017 08:50:05

Lubisz? Udostępnij!

Ostatni film stworzony wspólnie przez Joannę Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego to dzieło bardzo poruszające. Historia rozgrywająca się podczas rwandyjskiego ludobójstwa z 1994 roku stanowi nie tylko – jak zapowiadają producenci – „wstrząsającą opowieść o przyjaźni i przebaczeniu”, ale przede wszystkim prawdziwe studium wojennej traumy.

 

Masakra Tutsi uważana jest za największą klęskę Organizacji Narodów Zjednoczonych w historii. W ciągu 100 dni życie straciło około miliona osób. Większość ofiar zginęła w pobliżu swych domów, a ciał było tak wiele, że część z nich za pomocą spychaczy strącana była do rowów. W tym piekle na ziemi Krauzowie umieszczają dwie bohaterki: polską ornitolog, Annę Keller (w tej roli Jowita Budnik), i wywodzącą się z Tutsi Claudinę (Eliane Umuhire), córkę rwandyjskiego profesora. Annie udaje się uratować dziewczynę i bezpiecznie przetransportować do Polski. Historia opowiadana w „Ptakach...” rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie większość wojennych relacji się kończy, a Hollywoodzkie kino widzi wzruszające happy endy...

 

Jest to tylko jedno z wielu nietypowych rozwiązań tu zastosowanych. Produkcja balansuje na granicy fabuły, dokumentu (choć scenariusz wywodzi się z opowiadania Wojciecha Albińskiego) oraz autorskiego, „offowego” kina. „Ptaki śpiewają w Kigali” to obraz złożony z długich ujęć, często koncentrujących się na – jak mogłoby się wydawać – nieistotnych detalach. Główne bohaterki obserwujemy przez półprzymknięte drzwi, podglądamy zza pleców. Film nie opowiada wprost ani historii ludobójstwa dokonanego w Rwandzie, ani losów dwóch kobiet połączonych wspólną traumą – to widzowie muszą zrekonstruować obie opowieści, nieustannie konfrontując się z milczeniem i gąszczem niedopowiedzeń.

 

Trzeba przyznać, że taki sposób narracji był decyzją ryzykowną. Film ten bez wątpienia nie stanowi propozycji dla każdego. Nie zmienia to jednak faktu, że rozwiązania zastosowane w „Ptakach...” bardzo dobrze się bronią – w dużej mierze dlatego, że pomysły reżyserskie wspierane są znakomitym aktorstwem. Dla Jowity Budnik jest to kolejna (po chociażby „Papuszy”) okazja do potwierdzenia swej klasy, dla Eliane Umuhire z kolei – możliwość pokazania na wielkim ekranie historii, które na co dzień prezentuje w teatrze.

W jednym z autentycznych rwandyjskich materiałów radiowych, cytowanych w „Ptakach...”, pada zapewnienie, że rzeź Tutsi pozostanie bezkarna. Obraz, który stworzyli wspólnie Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze, to ważny głos upominający się o pamięć – bez zbędnego patosu czy drastycznych zdjęć, bazując na prawdziwych, ludzkich emocjach...

Ocena:  8/10








Barbara Englender  

0 0

Lubisz? Udostępnij!

Zobacz także: